W piątek załatwiłam sobie cały dzień wolnego i w czwartek wieczorem wyjechałyśmy z Kasią i Justyną do Las Vegas. Jechałyśmy całą noc i do muzeum neonów w Las Vegas dotarłyśmy koło 8 rano. Za wycieczkę zapłaciłyśmy jakieś 14$ za osobę.
Gdy w końcu dotarłyśmy do naszego super hotelu z basenem to szczęki nam opadły. Wyglądało to jak tani motel z filmów, gdzie przyprowadza się panie do towarzystwa. W basenie natomiast myli się bezdomni. Generalnie tragedia. Na zdjęciach wyglądało to zupełnie inaczej, przynajmniej Justyna tak twierdzi. W związku z tym, że przy rezerwacji wzięli numer karty nawet nie mogłyśmy zmienić hotelu.
Pomijając te niedogodności w sumie cały weekend spędziłyśmy na pool party i imprezach w klubach. Wszystko to znajdowało się w bardzo drogich hotelach.
Pogodę miałyśmy okropną. Codziennie koło 50 stopni Celcjusza, nie było nawet czym oddychać. Co jest fajne w Las Vegas to nie ważne o której godzinie idziesz przez miasto, cały czas gra muzyka na ulicach. To jest naprawdę magiczne miejsce i tak bardzo jak mi się podobało to nie chciałabym tam mieszkać. Mimo wszystko ciężko się tam żyje.
W powrotnej drodze zahaczyłyśmy jeszcze o tamę Hoovera. Wracając spędziłyśmy 15 godzin w samochodzie. Niestety, ale załapałyśmy się na korki. Nadal nie mogę uwierzyć, że na pustyni, dosłownie PUSTYNI, stałyśmy w korku!
TIP
Jak już chcecie jechać do Las Vegas to lepiej zapłacić więcej za hotel w centrum miasta. Jeżeli będziecie się kierować ceną hotelu to i tak będziecie musieli brać ubera lub też taksówkę i nawet możecie wyjść na tym drożej.
Jak już wyżej mówiłam nie polecam Traveloge hotel. Naprawdę martwiłam się, że będą tam bedbugs, nie mówiąc już o tych bezdomnych.
czwartek, 30 czerwca 2016
czwartek, 16 czerwca 2016
Perfect host family?
Oficjalnie stwierdzam, że nie ma czegoś takiego jak perfect host family. Po prostu nie ma. Zawsze jest coś nie tak, zawsze będą jakieś niedogodności i nawet spięcia. Jest to całkiem normalne, bo przecież mieszkamy z całkiem obcymi ludźmi, którzy mają już swoje nawyki, byli wychowywani w ten czy inny sposób i wychowują również po swojemu.
Bycie Au Pair to nie życie usłane różami przez rok. Wiadome jest, że nikt nie będzie traktował ciebie jak księżniczki czy też księcia, ale jesteśmy również ludźmi i chcemy szacunku. Nie tylko względem naszej ciężkiej pracy, ale również względem tego, że jesteśmy istotą ludzką i to nam się zwyczajnie należy.
Jakiś czas temu napisałam posta o rodzinach, które traktują Au Pair jak niewolnice. Nie zawsze tak jest, ale często się to zdarza. I przed wyjazdem należy mieć zawsze tą myśl, że może być tak, iż będzie trzeba zmienić rodzinę.
W mojej poprzedniej HF miałam swój samochód. Gdy zmatchowałam się z moją obecną HF otrzymałam informację, że jestem ich pierwszą Au Pair, więc nie mają jeszcze dla mnie samochodu, ale do czerwca go kupią. Mamy już prawie połowę czerwca, a samochodu nadal nie ma. Oczywiście mam możliwości skorzystania z samochodu mojej hostki. Problem pojawia się wtedy, gdy w ciągu tygodnia nie wraca na czas z pracy, w związku z tym pracuję ponad 10 godzin i nawet jak już wróci jest godzina 20 i nie mam już możliwości udania się do większego sklepu. Albo gdy w piątki po pracy wychodzi na miasto - wtedy mam piątek w domu. I tak samo jest z weekendami. Ktoś może pomyśleć - czemu nie skorzystasz z komunikacji miejskiej? Otóż komunikacja miejska w Stanach nie jest dobrze rozwinięta, więc jeżeli nie mieszkasz w centrum takiego miasta jak Nowy Jork to bez samochodu nigdzie się nie ruszysz.
Najgorsza rzecz jest taka, że niby w San Jose jest dużo Au Pair a przez cały mój pobyt tutaj, tak naprawdę spotkałam się z trzema. Przy czym tylko jedna miała samochód, dzięki czemu mogła po mnie przyjechać. Na spotkanie z dwoma pozostałymi podwiozła mnie hostka, ale jak miała mnie odebrać to spóźniła się trzy godziny...
Kolejna rzecz to są nastroje. Wiadomo, że nie każdy chodzi zawsze uśmiechnięty i jak mieszkasz z kimś to jest to naturalne, że jesteś wyczulony na zmianę czyjegoś zachowania. Otóż moja hostka od jakichś dwóch tygodni ma bad days. Nie mówi wprost, że coś jest nie tak, ale widzę po jej zachowaniu, że coś nie gra. Niby jak z nią rozmawiałam w weekend to mówiła, że wszystko jest dobrze i nie jest zła na mnie, ani nic takiego, ale mimo wszystko wyczuwa się tą atmosferę.
I kolejna rzecz to brak informacji. Moja hostka od jakichś trzech tygodni powinna kończyć pracę o 2 i być w domu około 3. Wraca o 5, 8, a czasami w ogóle nie wraca. I co mnie najbardziej wkurza? Że nie otrzymuję od niej informacji, że będzie później, albo że host będzie przed nią. W związku z tym, że nie mam samochodu to i tak jestem uziemiona w domu, więc dzieci cały czas są pod opieką. Niemniej jednak fajnie by było wiedzieć takie rzeczy, bo to przecież ja zajmuję się w tym momencie dziećmi ponad 10 godzin dziennie.
Naprawdę lubię swoją host family. Uważam, że są jedną z tych dobrych rodzin na jakie można trafić, ale jak widać nie są perfect. No bo kto jest?
To są takie małe rzeczy, które niby nie mają znaczenia, ale jednak są dosyć istotne. W związku z tym, że jestem osoba, która nie lubi być uzależniona od innych takie rzeczy mnie strasznie denerwują. Tak więc szykuję się do poważnej rozmowy z moimi hostami i mam szczerą nadzieję, że to pomoże. Jeżeli nie to trzeba zacisnąć zęby i jakoś przetrwać do stycznia.
Jak na razie dzięki temu programowi nauczyłam się między innymi tego, że ciężko się żyje z osobami o innym charakterze.
A z takich miłych rzeczy to w sobotę wybrałam się do Japońskiego ogrodu z Kasią, a w niedziele poszłam do kina i na zakupy z dwoma dziewczynami z Tajlandii. Było naprawdę sympatycznie!
Nie wiem czy to działa wszędzie i w każdym kinie, ale warto sprawdzić. W kinie w San Jose, jeżeli się pójdzie na seans przed 1PM jest on tańszy. My płaciłyśmy około 7$ za osobę, więc cena bardzo ładna. :)
Bycie Au Pair to nie życie usłane różami przez rok. Wiadome jest, że nikt nie będzie traktował ciebie jak księżniczki czy też księcia, ale jesteśmy również ludźmi i chcemy szacunku. Nie tylko względem naszej ciężkiej pracy, ale również względem tego, że jesteśmy istotą ludzką i to nam się zwyczajnie należy.
Jakiś czas temu napisałam posta o rodzinach, które traktują Au Pair jak niewolnice. Nie zawsze tak jest, ale często się to zdarza. I przed wyjazdem należy mieć zawsze tą myśl, że może być tak, iż będzie trzeba zmienić rodzinę.
W mojej poprzedniej HF miałam swój samochód. Gdy zmatchowałam się z moją obecną HF otrzymałam informację, że jestem ich pierwszą Au Pair, więc nie mają jeszcze dla mnie samochodu, ale do czerwca go kupią. Mamy już prawie połowę czerwca, a samochodu nadal nie ma. Oczywiście mam możliwości skorzystania z samochodu mojej hostki. Problem pojawia się wtedy, gdy w ciągu tygodnia nie wraca na czas z pracy, w związku z tym pracuję ponad 10 godzin i nawet jak już wróci jest godzina 20 i nie mam już możliwości udania się do większego sklepu. Albo gdy w piątki po pracy wychodzi na miasto - wtedy mam piątek w domu. I tak samo jest z weekendami. Ktoś może pomyśleć - czemu nie skorzystasz z komunikacji miejskiej? Otóż komunikacja miejska w Stanach nie jest dobrze rozwinięta, więc jeżeli nie mieszkasz w centrum takiego miasta jak Nowy Jork to bez samochodu nigdzie się nie ruszysz.
Najgorsza rzecz jest taka, że niby w San Jose jest dużo Au Pair a przez cały mój pobyt tutaj, tak naprawdę spotkałam się z trzema. Przy czym tylko jedna miała samochód, dzięki czemu mogła po mnie przyjechać. Na spotkanie z dwoma pozostałymi podwiozła mnie hostka, ale jak miała mnie odebrać to spóźniła się trzy godziny...
Kolejna rzecz to są nastroje. Wiadomo, że nie każdy chodzi zawsze uśmiechnięty i jak mieszkasz z kimś to jest to naturalne, że jesteś wyczulony na zmianę czyjegoś zachowania. Otóż moja hostka od jakichś dwóch tygodni ma bad days. Nie mówi wprost, że coś jest nie tak, ale widzę po jej zachowaniu, że coś nie gra. Niby jak z nią rozmawiałam w weekend to mówiła, że wszystko jest dobrze i nie jest zła na mnie, ani nic takiego, ale mimo wszystko wyczuwa się tą atmosferę.
I kolejna rzecz to brak informacji. Moja hostka od jakichś trzech tygodni powinna kończyć pracę o 2 i być w domu około 3. Wraca o 5, 8, a czasami w ogóle nie wraca. I co mnie najbardziej wkurza? Że nie otrzymuję od niej informacji, że będzie później, albo że host będzie przed nią. W związku z tym, że nie mam samochodu to i tak jestem uziemiona w domu, więc dzieci cały czas są pod opieką. Niemniej jednak fajnie by było wiedzieć takie rzeczy, bo to przecież ja zajmuję się w tym momencie dziećmi ponad 10 godzin dziennie.
Naprawdę lubię swoją host family. Uważam, że są jedną z tych dobrych rodzin na jakie można trafić, ale jak widać nie są perfect. No bo kto jest?
To są takie małe rzeczy, które niby nie mają znaczenia, ale jednak są dosyć istotne. W związku z tym, że jestem osoba, która nie lubi być uzależniona od innych takie rzeczy mnie strasznie denerwują. Tak więc szykuję się do poważnej rozmowy z moimi hostami i mam szczerą nadzieję, że to pomoże. Jeżeli nie to trzeba zacisnąć zęby i jakoś przetrwać do stycznia.
Jak na razie dzięki temu programowi nauczyłam się między innymi tego, że ciężko się żyje z osobami o innym charakterze.
A z takich miłych rzeczy to w sobotę wybrałam się do Japońskiego ogrodu z Kasią, a w niedziele poszłam do kina i na zakupy z dwoma dziewczynami z Tajlandii. Było naprawdę sympatycznie!
Nie wiem czy to działa wszędzie i w każdym kinie, ale warto sprawdzić. W kinie w San Jose, jeżeli się pójdzie na seans przed 1PM jest on tańszy. My płaciłyśmy około 7$ za osobę, więc cena bardzo ładna. :)
niedziela, 5 czerwca 2016
Polish Food Festival!
Wczoraj pojechaliśmy z moją Host Family na Polish Food Festival. Było świetnie! Dużo jedzenia, polska muzyka i przede wszystkim polskie PIWO!
Moja hostka tak polubiła pierogi z kapustą i grzybami, że aż kupili ich cały karton!
Moja hostka tak polubiła pierogi z kapustą i grzybami, że aż kupili ich cały karton!
czwartek, 2 czerwca 2016
Dwa miesiące w Kalifornii!
Po ponad dwóch miesiącach w Kalifornii w końcu zdecydowałam się poznać jakieś AuPair. Spotkałam się z dwoma Czeszakami i szczerze mówiąc nie jestem zadowolona i nie sądzę, abyśmy się jeszcze spotkały. Oprócz tego, że przez większość spotkania rozmawiały między sobą po czesku to jedna z nich traktowała mnie zupełnie tak jakby nie chciała, żebym tam była. Druga z kolei była sympatyczna, ALE powiedziała, że woli czytać książki i chodzić na koncerty, niż podróżować. Nie powiem, też lubię to robić, ale po co przyjechała do Stanów jak nie chce nic zwiedzać? Nawet oddalonego o godzinę drogi San Francisco! Zwyczajnie nie mogę w to uwierzyć.
W sobotę wybieram się z moją Host Family na Polish Food Festival w Belmont.
A z takich dziwnych rzeczy.
Uwielbiam moją Host Family, są naprawdę cudowni, ale czasami się zatrzymuję z wielkim WTF. Gdy wychodzę z Hostką do baru ona w większości przypadków stawia drinki, gdy mam do niej dojechać płaci za Uber itp. Ale gdy wychodzimy wszyscy na lunch w sobotę muszę płacić za siebie. Nigdy nie musiałam tego robić, ale od dwóch tygodni właśnie tak to wygląda. Nie rozumiem tego, serio. Wydaje mi się, że nie powinnam płacić za lunch skoro idziemy na niego wszyscy, prawda? Tak więc teraz obieram taktykę, że gdy zaproponują mi wyjście na lunch zwyczajnie podziękuję. Jakoś nie uśmiecha mi się płacić po raz kolejny 30$ za jedzenie. :)
W piątek w San Jose ma być ponad 100 stopni. Będzie to najwyższa temperatura od 1996 roku i oczywiście musi to być wtedy, kiedy ja tutaj jestem!
W sobotę wybieram się z moją Host Family na Polish Food Festival w Belmont.
A z takich dziwnych rzeczy.
Uwielbiam moją Host Family, są naprawdę cudowni, ale czasami się zatrzymuję z wielkim WTF. Gdy wychodzę z Hostką do baru ona w większości przypadków stawia drinki, gdy mam do niej dojechać płaci za Uber itp. Ale gdy wychodzimy wszyscy na lunch w sobotę muszę płacić za siebie. Nigdy nie musiałam tego robić, ale od dwóch tygodni właśnie tak to wygląda. Nie rozumiem tego, serio. Wydaje mi się, że nie powinnam płacić za lunch skoro idziemy na niego wszyscy, prawda? Tak więc teraz obieram taktykę, że gdy zaproponują mi wyjście na lunch zwyczajnie podziękuję. Jakoś nie uśmiecha mi się płacić po raz kolejny 30$ za jedzenie. :)
W piątek w San Jose ma być ponad 100 stopni. Będzie to najwyższa temperatura od 1996 roku i oczywiście musi to być wtedy, kiedy ja tutaj jestem!
niedziela, 1 maja 2016
Ameryka nie zawsze taka kolorowa
Ostatnio na facebook'u natknęłam się na post, który sprawił, że zagotowałam się w środku. Mianowicie sposób w jaki niektóre Host Family traktują AuPair. Ale zacznę od początku.
Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd jako AuPair? Mogłabym tutaj powiedzieć, że lubię zajmować się dziećmi, ale przecież to mogę robić praktycznie wszędzie. Nie muszę specjalnie po to lecieć na inny kontynent. Zdecydowałam się być AuPair, ponieważ zwiedzenie Stanów Zjednoczonych od zawsze było moim marzeniem. Niestety nie stać mnie było na wyjazd turystyczny, a tym bardziej na studia tutaj, w związku z tym zostało jedno rozwiązanie - AuPair!
Zawsze myślałam, że rodziny przyjmują AuPair z otwartymi ramionami! W końcu jest to osoba z innego kraju, która przyleciała tyle kilometrów, żeby z nimi być, a co najważniejsze dbać o ich dzieci. Osoba taka przynosi do rodziny nową kulturę i język! Według mnie - niesamowita rzecz.
Niestety nie wszystkie rodziny właśnie tak postrzegają AuPair. Dla niektórych rodzin jesteśmy tanią siłą roboczą, którą sprowadzają sobie z innych krajów, żeby robiły wszystko, a najlepiej jakby nie oczekiwały niczego. Niektóre historie dziewczyn mnie bardzo rozbawiły, np. jedna z nich musiała siedzieć przy pralce, gdy robiła pranie, bo może wybuchnąć. Jeszcze inne bardzo mnie zdenerwowały, np. rozliczanie się za część swojego jedzenia, które zjadła na mieście z dzieckiem. Z kolei ja musiałam stać w łazience 10-latki, gdy ta się kąpała z ręcznikiem w ręce, albo gdy nie miałam nic do zrobienia (bo dzieci były na zajęciach, wszędzie było posprzątane, itp.) musiałam układać rzeczy w szafkach. Wiele okropnych historii można przeczytać o tym jak AuPair są traktowane jak niewolnice i nie jest im okazywany należyty im szacunek.
AuPair jest częścią rodziny i powinna się tak zachowywać - to prawda. Nie mam problemu z wyjęciem naczyń ze zmywarki, wyniesieniem śmieci, czy też odkurzeniem podłogi w salonie. ALE nie będę tego robić cały czas i to w dodatku tylko ja. Jest to przestrzeń wspólna, w związku z tym każdy powinien to robić. Najgorzej jest, gdy robisz coś co nie należy do Twoich obowiązków, rodzina się przyzwyczai, a później gdy raz tego nie zrobisz jest awantura.
Wiadomo, że nie powinniśmy oczekiwać cudów na kiju i wakacji. Przyjechałyśmy tutaj z jasną perspektywą tego, że będziemy zajmować się dziećmi.
Z całego serca rozumiem, gdy AuPair opowiada o swoich HK i nazywa je 'bachorami', 'gówniarzami', itp. Jest tutaj ważna kwestia wychowania dzieci przez ich rodziców. Jeżeli dzieci nie mają do AuPair szacunku, traktują ją jak niewolnika i generalnie znęcają się nad nią psychicznie - w zupełności to rozumiem.
Jednakże nie zawsze rematch jest rozwiązaniem! Jakiś czas temu rozmawiałam z dziewczyną, która chce wziąć rematch, ponieważ ma niestały grafik (o którym wiedziała zanim się zdecydowała na rodzinę), oraz rodzina wyjeżdża na tydzień na wakacje i się spytali co chce, żeby jej kupić do jedzenia. Odpowiedziała, że nie wie, więc nic nie kupili i ma teraz pretensje i chce wziąć rematch. Tak, z całego serca popieram rematch, ale nie w takim przypadku!
Podsumowując, jeżeli nie czujesz się dobrze ze swoją HF i czujesz, że się nad Tobą znęcają - bierz rematch! Nie zastanawiaj się. Nawet po tygodniu ze swoją rodziną i tak możesz wziąć rematch, masz do tego pełne prawo!
W rematchu masz dwa tygodnie na znalezienie rodziny. Jeżeli w tym czasie nie znajdziesz nowej wracasz do domu. ALE zawsze możesz się dogadać ze swoją agencją, żeby przedłużyli Tobie możliwość znalezienia nowej rodziny. Jeżeli masz nawet spoko rodzinę to ich możesz spytać, czy możesz zostać u nich, np. tydzień dłużej. Jednakże większe jest prawdopodobieństwo, że w rematchu znajdziesz nową i w dodatku fantastyczną rodzinę, z którą spędzisz niesamowity rok! :)
A tak poza tym to wystartował wyścig autostopem Poznań - Makarska (Chorwacja). Bardzo żałuję, że w tym roku nie mogłam pojechać. Jednakże jeżeli ktoś kto to czyta jest na drodze i widzi autostopowicza - WEŹ GO! :)
Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd jako AuPair? Mogłabym tutaj powiedzieć, że lubię zajmować się dziećmi, ale przecież to mogę robić praktycznie wszędzie. Nie muszę specjalnie po to lecieć na inny kontynent. Zdecydowałam się być AuPair, ponieważ zwiedzenie Stanów Zjednoczonych od zawsze było moim marzeniem. Niestety nie stać mnie było na wyjazd turystyczny, a tym bardziej na studia tutaj, w związku z tym zostało jedno rozwiązanie - AuPair!
Zawsze myślałam, że rodziny przyjmują AuPair z otwartymi ramionami! W końcu jest to osoba z innego kraju, która przyleciała tyle kilometrów, żeby z nimi być, a co najważniejsze dbać o ich dzieci. Osoba taka przynosi do rodziny nową kulturę i język! Według mnie - niesamowita rzecz.
Niestety nie wszystkie rodziny właśnie tak postrzegają AuPair. Dla niektórych rodzin jesteśmy tanią siłą roboczą, którą sprowadzają sobie z innych krajów, żeby robiły wszystko, a najlepiej jakby nie oczekiwały niczego. Niektóre historie dziewczyn mnie bardzo rozbawiły, np. jedna z nich musiała siedzieć przy pralce, gdy robiła pranie, bo może wybuchnąć. Jeszcze inne bardzo mnie zdenerwowały, np. rozliczanie się za część swojego jedzenia, które zjadła na mieście z dzieckiem. Z kolei ja musiałam stać w łazience 10-latki, gdy ta się kąpała z ręcznikiem w ręce, albo gdy nie miałam nic do zrobienia (bo dzieci były na zajęciach, wszędzie było posprzątane, itp.) musiałam układać rzeczy w szafkach. Wiele okropnych historii można przeczytać o tym jak AuPair są traktowane jak niewolnice i nie jest im okazywany należyty im szacunek.
AuPair jest częścią rodziny i powinna się tak zachowywać - to prawda. Nie mam problemu z wyjęciem naczyń ze zmywarki, wyniesieniem śmieci, czy też odkurzeniem podłogi w salonie. ALE nie będę tego robić cały czas i to w dodatku tylko ja. Jest to przestrzeń wspólna, w związku z tym każdy powinien to robić. Najgorzej jest, gdy robisz coś co nie należy do Twoich obowiązków, rodzina się przyzwyczai, a później gdy raz tego nie zrobisz jest awantura.
Wiadomo, że nie powinniśmy oczekiwać cudów na kiju i wakacji. Przyjechałyśmy tutaj z jasną perspektywą tego, że będziemy zajmować się dziećmi.
Z całego serca rozumiem, gdy AuPair opowiada o swoich HK i nazywa je 'bachorami', 'gówniarzami', itp. Jest tutaj ważna kwestia wychowania dzieci przez ich rodziców. Jeżeli dzieci nie mają do AuPair szacunku, traktują ją jak niewolnika i generalnie znęcają się nad nią psychicznie - w zupełności to rozumiem.
Jednakże nie zawsze rematch jest rozwiązaniem! Jakiś czas temu rozmawiałam z dziewczyną, która chce wziąć rematch, ponieważ ma niestały grafik (o którym wiedziała zanim się zdecydowała na rodzinę), oraz rodzina wyjeżdża na tydzień na wakacje i się spytali co chce, żeby jej kupić do jedzenia. Odpowiedziała, że nie wie, więc nic nie kupili i ma teraz pretensje i chce wziąć rematch. Tak, z całego serca popieram rematch, ale nie w takim przypadku!
Podsumowując, jeżeli nie czujesz się dobrze ze swoją HF i czujesz, że się nad Tobą znęcają - bierz rematch! Nie zastanawiaj się. Nawet po tygodniu ze swoją rodziną i tak możesz wziąć rematch, masz do tego pełne prawo!
W rematchu masz dwa tygodnie na znalezienie rodziny. Jeżeli w tym czasie nie znajdziesz nowej wracasz do domu. ALE zawsze możesz się dogadać ze swoją agencją, żeby przedłużyli Tobie możliwość znalezienia nowej rodziny. Jeżeli masz nawet spoko rodzinę to ich możesz spytać, czy możesz zostać u nich, np. tydzień dłużej. Jednakże większe jest prawdopodobieństwo, że w rematchu znajdziesz nową i w dodatku fantastyczną rodzinę, z którą spędzisz niesamowity rok! :)
A tak poza tym to wystartował wyścig autostopem Poznań - Makarska (Chorwacja). Bardzo żałuję, że w tym roku nie mogłam pojechać. Jednakże jeżeli ktoś kto to czyta jest na drodze i widzi autostopowicza - WEŹ GO! :)
środa, 27 kwietnia 2016
TOEFL
Ostatnio zapisałam się na egzamin TOEFL. Koszt takiego egzaminu to 190$. Rodzina stwierdziła, że może zapłacić za ten egzamin, ale w związku z tym, że chciałam mieć całą kwotę 500$ na kursy stwierdziłam, że sama za to zapłacę. Gdy tak wypełniałam całą aplikację mogłam wybrać datę kiedy będę chciała pisać ten test. Oczywiście na szybko zaznaczyłam datę, w której mnie nie będzie w mieście. Napisałam do nich maila z pytaniem czy jest możliwość zmiany tej daty i otrzymałam odpowiedź pozytywną. Niestety musiałam zapłacić dodatkowe 60$ za taką zmianę. Moje konto płacze i krzyczy z rozpaczy.
Przestroga dla wszystkich, dokładnie sprawdzajcie datę, którą wybieracie na egzamin, bo później będziecie płakać tak jak ja teraz.
- AuPoor
Gdyby ktoś potrzebował linka do zapisania się na egzamin:
http://www.ets.org/toefl/ibt/register?WT.ac=toeflhome_ibtregister_121127
czwartek, 31 marca 2016
Słoneczna Kalifornia
Kalifornia - marzenie prawie każdego, ale nie moje! Zawsze chciałam mieszkać w Nowym Jorku, nigdy mnie nie ciągnęło do Kalifornii, nie na dłużej, niż maksymalnie dwa tygodnie wakacji. A teraz tutaj zamieszkałam. W związku z tym, że mam bardzo jasną karnację zanim wyjdę na dwór muszę się smarować kremem z filtrem 50. Niemniej jednak, czego się nie rob dla wspaniałej rodziny!
Mój pierwszy tydzień pracy wyglądał tak, że pracowałam jakieś 2-4 godzin w ciągu dnia i w tym czasie siedziałam z HM na kanapie, oglądałyśmy seriale, piłyśmy wino i rozmawiałyśmy. W tym tygodniu HM zaczęła chodzić do pracy, w związku z tym spędzam z dzieciakami ok. 9 godzin dziennie. Bawimy się, chodzimy do parku, oglądamy bajki, rysujemy i różne tego typu rzeczy. Moja HM ma bardzo luźne podejście do opieki nad dziećmi. Powiedziała mi wprost, że tak naprawdę potrzebna jestem do tego, żeby w razie jakby coś się stało dzieciom ktoś był na miejscu. Dodatkowo nie muszę na siłę bawić się z dzieciakami, jeżeli chcą bawić się same mogę zająć się swoimi sprawami, jak również mogę normalnie korzystać z telefonu i laptopa w czasie godzin pracy.
Wczoraj HM rozmawiała ze swoim bardzo dobrym kolegą i powiedziała mu, że ma Au Pair z Polski. Dodała, że w ogóle nie czuje jakbym dla niej pracowała, że jestem dla niej bardziej jak 'friend', z którą może oglądać seriale, pić wino, rozmawiać na babskie tematy i spędzać miło czas.
Dodatkowo dodali mnie do family membership na skałkach (chodzę z HM na ściankę wspinaczkową przynajmniej dwa razy w tygodniu) i mogę tam również korzystać z siłowni i jogi.
Jeżeli chodzi o samochód to jeszcze takowego dla mnie nie kupili, ale jakoś niespecjalnie mi to jeszcze przeszkadza. Lubię spędzać z nimi czas i jak na razie oba weekendy były bardzo zajmujące. Jak również, gdy potrzebuję czegoś ze sklepu to albo mnie podrzucają, albo mi kupują to co potrzebuję. Dodatkowo zawsze mogę wziąć samochód HM.
Dzieciaki są również fantastyczne, zwłaszcza 10-latka, która jest bardzo samodzielna i spokojna. 3-latek ma dużo energii i mamy potty training.
Mój pierwszy tydzień pracy wyglądał tak, że pracowałam jakieś 2-4 godzin w ciągu dnia i w tym czasie siedziałam z HM na kanapie, oglądałyśmy seriale, piłyśmy wino i rozmawiałyśmy. W tym tygodniu HM zaczęła chodzić do pracy, w związku z tym spędzam z dzieciakami ok. 9 godzin dziennie. Bawimy się, chodzimy do parku, oglądamy bajki, rysujemy i różne tego typu rzeczy. Moja HM ma bardzo luźne podejście do opieki nad dziećmi. Powiedziała mi wprost, że tak naprawdę potrzebna jestem do tego, żeby w razie jakby coś się stało dzieciom ktoś był na miejscu. Dodatkowo nie muszę na siłę bawić się z dzieciakami, jeżeli chcą bawić się same mogę zająć się swoimi sprawami, jak również mogę normalnie korzystać z telefonu i laptopa w czasie godzin pracy.
Wczoraj HM rozmawiała ze swoim bardzo dobrym kolegą i powiedziała mu, że ma Au Pair z Polski. Dodała, że w ogóle nie czuje jakbym dla niej pracowała, że jestem dla niej bardziej jak 'friend', z którą może oglądać seriale, pić wino, rozmawiać na babskie tematy i spędzać miło czas.
Dodatkowo dodali mnie do family membership na skałkach (chodzę z HM na ściankę wspinaczkową przynajmniej dwa razy w tygodniu) i mogę tam również korzystać z siłowni i jogi.
Jeżeli chodzi o samochód to jeszcze takowego dla mnie nie kupili, ale jakoś niespecjalnie mi to jeszcze przeszkadza. Lubię spędzać z nimi czas i jak na razie oba weekendy były bardzo zajmujące. Jak również, gdy potrzebuję czegoś ze sklepu to albo mnie podrzucają, albo mi kupują to co potrzebuję. Dodatkowo zawsze mogę wziąć samochód HM.
Dzieciaki są również fantastyczne, zwłaszcza 10-latka, która jest bardzo samodzielna i spokojna. 3-latek ma dużo energii i mamy potty training.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





